Początkujący nauczyciele wypełniają każdą pauzę słowami. Najodważniejsza instrukcja, jaką kiedykolwiek dasz, to ta, której nie wypowiesz.
Na praktykach nauczycielskich jest moment, na który zawsze czekam: początkująca nauczycielka wprowadza grupę w pozycję i wtedy — nadciąga cisza. Prawie zawsze rzuca się, by ją wypełnić. Jeszcze jedna wskazówka. Cytat. Cokolwiek, byle nie cisza.
Ten odruch płynie z życzliwości; cisza na początku smakuje jak porzucenie. Ale uczniowie nie potrzebują nieustannej narracji. Potrzebują pozwolenia na własne doświadczenie — a cisza właśnie nim jest.
Spróbuj: po następnej wyciszającej instrukcji policz pięć własnych powolnych oddechów, zanim znów się odezwiesz. Patrz na salę. Zobaczysz, jak opadają barki i miękną twarze. Żadne słowa by tego nie zrobiły.
Utrzymywanie ciszy nie jest brakiem nauczania. To nauczanie w najbardziej ufnej formie — a uczniowie czują różnicę między nauczycielką, która milczy, bo się zgubiła, a tą, która milczy, bo jest obecna.
Aga
Nauczycielka jogi i założycielka Inflow